Dobra, działa!

audacity na ubuntu

Kilkudniowe kombinowanie się opłaciło. Znów mogę liniowo nagrywać swoje digital piano. Co się właściwie popsuło? Po aktualizacji Ubuntu do najnowszej wersji, w ustawieniach sterownika poprzestawiało się kilka opcji i za żadne skarby nie wiedziałem które. W końcu na szczęście do tego doszedłem i jest już w porządku. Pewnie niedługo wrzucę coś nowego na YT. Pewnie zaraz zapytasz:

- Chwilka... Jakie Ubuntu?

Ano, porzuciłem Windowsa na rzecz tej jakże funkcjonalnej dystrybucji Linuxa i powiem szczerze - jestem zadowolony. Co prawda jest kilka irytujących ograniczeń, natomiast generalnie rzecz ujmując, na Ubuntu pracuje się przyjemnie(j).

Jutro pierwsza matura z j. polskiego. Z moją znajomością lektur, owej obawiam się najbardziej. No nic - jakoś to będzie. ; )

See ya!

Od keyboardu do pianina, czyli małe przemeblowanie

Jak to możliwe, że jeszcze miesiąc temu narzekałem na brak sustainu i ważonej klawiatury, a dziś śmigam sobie na prawdziwym digital piano? Szczerze mówiąc sam nie wiem, ale strasznie się z tego cieszę. W końcu mam to, czego potrzebuję! Ale może od początku...

yamahap95

Co tu dużo opowiadać - to była szybka akcja. : ] Jakoś pod koniec ubiegłego roku, z nikłą nadzieją wystawiłem Rolanda na aukcję. Mijały dni,  tygodnie - cisza. Po jakimś miesiącu dostałem telefon: "Witam pana, czy oferta sprzedaży stacji roboczej Roland GW-8 jest jeszcze aktualna?". Moja odpowiedź w tym momencie jest chyba oczywista. Rolek poleciał na drugi koniec Polski. Gdy tylko cała transakcja dobiegła końca, natychmiast zamówiłem cyfrowe pianino. Wybór padł na Yamahę P-95. Generalnie wiele można jej zarzucić (na szczęście to tylko nieistotne dla mnie szczegóły), natomiast rakiety w tej cenie się nie spodziewałem. Owszem, jestem zadowolony. Klawiatura jest taka, jaka być powinna, moduł brzmi całkiem przyzwoicie - czego laik może chcieć więcej?

workplace

Yamaha jako że posiada sporo więcej klawiszy, jest dużo dłuższa od Rolanda. To spowodowało, że byłem zmuszony zrobić sobie w pokoju małe przemeblowanie. Teraz jest wokół mnie trochę więcej przestrzeni - może to zmotywuje mnie do nauki (gdzieś czytałem że coś w tym jest) do matury. W zasadzie zostały tylko dwa miesiące - wypadałoby zacząć coś w tym kierunku robić. 

 

Przypomnę jeszcze tylko, że cały czas możecie komentować wpisy (tutaj), zadawać mi pytania na formspringu oraz śledzić moją jakże wysoką aktywność na Twitterze (link na topie bloga). Na dziś to wszystko - czejson! 

Już po Studniówce, a to znaczy że czas na... "Piosenkę o konikach polnych" !

O studniówce rozpisywać się nie będę. Ale pokrótce: bardzo mi się podobało, było elegancko i bawiłem się świetnie. Generalnie wszystko na plus. Taka mała ciekawostka: u Panów z kapeli, która nakręcała całą imprezę, dopatrzyłem się na stojaku identycznego sprzętu, który osaczony arkuszami nut, właśnie stoi sobie na stoliku obok mnie. Mowa oczywiście o Rolandowym workstation.  Cóż za zbieg okoliczności, czyż nie? Wszędzie rozpoznam ten dźwięk. =3

 

Na owym Rolandzie, który tymczasowo (lub w najgorszym wypadku nietymczasowo) służy mi za cyfrowe pianino, ćwiczę kawałki z książki, którą miałem okazje pochwalić się w ostatnim wpisie. "Piosenkę o konikach polnych" czy "Wesołym kotku" rozwaliłem na części pierwsze, więc teraz już nic mi nie podskoczy! Lans, co? : >

nutki

Ileż można w kółko ćwiczyć suche kawałki z podręcznika? Zauroczony nowym singlem Lany Del Rey - Video Games, nagrałem własny cover tegoż utworu. Nie, nie użyłem do tego znów swojej starej cyfrówki nagrywającej video w formacie 320x240... Tym razem pożyczyłem od znajomej Nikonową lustrzankę i nagrałem w HD (dź,dzięki!). 

Ktoś w komentarzach na YT powiedział, że "ładnie, choć pewnie dałoby się lepiej". Rzeczywiście - pewnie dałoby się lepiej. Już sam fakt braku sustain pedału spowodował, że momentami całość się zlewa w jedno. Moje umiejętności również nie wykazują jakiegoś zaawansowanego poziomu więc...  

Włącz proszę, przejrzyj i skomentuj. :)

W porządku - wracam do nauki. "Piosenka o dzięciole i sośnie" sama się nie ogarnie!

Sylwester dziś! A gdzie fortepian?

Przed wami ostatni wpis z bieżącego roku. Za kilka godzin spadam stąd świętować, że najbliższe posty sygnowane będą już świeżym "2012".

Ogólnie rzecz biorąc, wczorajszy dzień nie należał do tych najbardziej udanych. Już z samego rana wszystko zaczęło się pieprzyć: Najpierw za sprawą magicznego  Alprazolamu zaspałem na jazdy, potem okazało się, że do południa odłączono nas od elektryczności... Na szczęście sytuację uratował kurier, który zjawił się ze spóźnionym dla mnie prezentem. Co takiego przywieźli mi panowie z DPD? 

Szkoła na fortepian

Okej, jest książka ale gdzie w takim razie jest fortepian? No tu niestety - ćwiczyć będę na Rolandzie, który w gruncie rzeczy fortepianem nie jest. Jedyny plus to taki, że klawiatury względem siebie wyglądają podobnie. Tak czy inaczej, jestem pewien, że ta książka jest dla mnie lekarstwem i że wiele się dzięki niej nauczę - głównie poprawnego palcowania. Wyrobienie sobie techniki jest dla mnie teraz naprawdę ważne, jeśli w przyszłości mam zamiar przesiąść się na prawdziwy fortepian bądź cyfrowe pianino z pełnowymiarową, ważoną klawiaturką (raczej to drugie...). Szkoda że nie mam pewności, że kiedykolwiek będzie mnie na owe digital piano stać. : )

Sylwester sylwestrem, ale jutro muszę szybko dojść do siebie. W środę, razem z Rolkiem, nakręcam imprezę w przedszkolu, a trochę kawałków jednak jest jeszcze do ogarnięcia... : pp

Dobra, balety już niedługo, toteż wypada się jakoś przygotować. Trzymajcie się tam i szczęśliwego, nowego! =3  

Santa Dog II - prace wznowić czas!

Santa Dog IIJako że pierwszy śnieg już spadł, a w kościele palą się już trzy świeczki, pomyślałem że czas zabrać się za dokończenie gierki, nad którą prace zacząłem dokładnie rok temu. Na myśli oczywiście mam nieszczęsną, drugą część Santa Doga, który (swoją drogą) za swój niedorozwój dostał stosunkowo niskie noty na zeszłorocznym Christmas Competition 2010 na The Daily Click . No cóż - nie ma co wracać do przeszłości. Teraz liczy się tylko przyszłość i to, jak nasz psi bohater w niej wypadnie...

 

Już teraz mogę powiedzieć, że dynamika gry wzrasta z każdym kolejnym dniem siedzenia nad projektem. Bardzo mnie to cieszy, gdyż oznacza to tylko jedno - że twórczy proces SD II idzie w dobrym kierunku! Niedawno wpadłem na pomysł, żeby zintegrować grę z dedykowaną stroną internetową, na której pojawi się możliwość założenia konta, ulepszania aeroplanu naszego psiaka, czy po prostu pociągu, którego chronić będziemy. Oczywiście jestem otwarty na wszelakie inne pomysły, dlatego szczególnie zachęcam do pozostawienia komentarza pod tym wpisem.

 

Docelowo Santa Dog II ma być ostrą nawalanką przesyconą efektami specjalnymi, jakich jeszcze w moich grach nie widzieliście. A co z tego wyniknie? Przekonacie się sami, ale prawdopodobnie dopiero w styczniu. Z moich wstępnych obliczeń wynika, że w tym roku niestety nie zdążę się wyrobić. Liczyć natomiast możemy na trailer, który ukaże się już niedługo! Myślę, że będzie na co popatrzeć... =3

Przejdź do strony:[0][1][2][3][4][5][6][7][8]